Ból…….

Ból, to pierwsze doznanie, jakiego każdy człowiek doświadcza, pojawiając się na świecie. Zanim niemowlę poczuje ciepło matczynych ramion, musi przejść gehennę narodzin, ponieważ przez dziewięć miesięcy jest całkowicie bezpieczne, pogrążone w letargu i nagle zostaje wyrwane ze swojego świata, gwałtownie wypchnięte. To doświadczenie można potraktować jako metaforę całego życia, czyli już na samym początku realnego świata, człowiek doznaje bólu, który będzie do niego wracał przez całe życie. Będzie przypominał o ograniczeniach związanych z cielesnością, o tym, że jego ciało jest delikatne, kruche i śmiertelne. Ból fizyczny to doznanie, którego każdy normalny człowiek stara się w miarę możliwości unikać.
Ból jest potrzebny. Jest rzeczą pozytywną, więc jaka jest jego rola?. Jego odczuwanie informuje nas o zewnętrznym niebezpieczeństwie, na które wystawiamy nasze ciało. Zaprasza nas do zwrócenia uwagi na swoje ciało i zaopiekowania się nim. Ból to sygnał wysyłany przez ciało, mający charakter wołania o pomoc. Ignorowanie go ma zawsze złe, a może mieć katastrofalne skutki. Jednakże często lekceważymy sygnały, jakie wysyła nam ciało. Bardzo znamiennym jest fakt, że nigdy nie mówimy „jestem ciałem”, a zawsze „mam ciało”. Traktujemy ciało jak rzecz, a nie jako coś, co należy troskliwie pielęgnować. Jednak prędzej czy później każdy z nas odkrywa, że samopoczucie mojego ciała jest tożsame z samopoczuciem mojego „Ja”. Fizyczny ból zaprasza nas do szczególnego zwrócenia uwagi na swoje ciało, jest najważniejszym sygnałem , jaki wysyła ono do naszej świadomości. Podpowiada, a czasami krzyczy: źle się czuję! Nie rób tego dłużej, przestań mnie męczyć! Zaopiekuj się mną!. Bardzo ciekawa różnica jest między sposobem doświadczania bólu przez mężczyzn i kobiety. Kobiety zazwyczaj radzą sobie i akceptują swój ból, ponieważ fizyczny ból jest integralną częścią doświadczania, jak bóle menstruacyjne czy poród. Z mężczyznami sprawa wygląda inaczej, mężczyzna wie, że jest zdrowy, gdy nie czuje swojego ciała. Od dziecka przecież taki chłopiec słyszy, że „chłopaki nie płaczą”- że nie wolno mu być mazgajem. Uczy się więc napinania swojego ciała, by powstrzymać łzy i równocześnie, przy okazji, odciąć się od czucia bólu. Doświadczanie fizycznego bólu jest częścią naszego człowieczeństwa. Jednak obok bólu fizycznego istnieje ból emocjonalny. Uczucie to pojawia się zawsze w sytuacji doznawanej krzywdy. Im jest ona większa, tym ból silniejszy. Najogólniej mówiąc, człowiek jest krzywdzony wówczas, gdy jest zmuszany do uczestnictwa w czymś, w czym nie chce brać udziału, a nie jest w stanie przeciwstawić się temu. Bólu w zasadzie doświadcza osoba, wobec której stosowana jest przemoc, naruszane są granice jej ciała czy też jest zmuszana do zrobienia czegoś, na co nie wyraża zgody. Ból pojawia się też wtedy, gdy coś odbierane jest jako zdrada- czyli nadużycie zaufania. Boleć potrafi też lekceważenie, a jeszcze bardziej poniżenie. Ból pojawia się zawsze, gdy ponosimy jakąś stratę. Jest najtrudniejszym z uczuć do zaakceptowania. Rany emocjonalne goją się dużo trudniej i wolniej niż fizyczne uszkodzenia ciała. Uczucie bólu jest emocjonalną pamięcią doznanej krzywdy, uczucie to sprawia, że wydarzenie dawno minione, nawet sprzed lat, staje się w jednym momencie znowu obecne- tu i teraz. Nie ma sprawcy, rany w ciele dawno uległy zabliźnieniu, o zdarzeniach nikt nie pamięta, a boli dokładnie tak samo jak wtedy…..wywoływane wspomnienie zawsze będzie zawierać w sobie ten sam ładunek okropnego emocjonalnego bólu. Taki stan nazywamy urazem. Urazy to zakonserwowane w pamięci sytuacje, z którymi nie udało się komuś emocjonalnie poradzić czyli nazywane traumą. Te żywe i bolesne wspomnienia są tak intensywne, że gdybyśmy cały czas o nich pamiętali, ból stałby się nie do zniesienia. Dlatego próbujemy zapomnieć, niestety, wbrew pozorom zapominanie nie jest takie proste. Nie da się trwale usunąć z pamięci tego, co naprawdę było czy jest ważne, co się wiąże z potężnymi emocjami. Te próby zapominania traum i urazów przypominają historię o dżinie zamkniętym w butelce, który choć nie mógł się sam uwolnić, nic nie stracił ze swojej potężnej siły. Rok po roku narastał w nim coraz straszliwszy gniew, w końcu uwolniony przez przypadkowego znalazcę, udręczony niewolą, niszczył wszystko na swojej drodze. Trudne, traumatyczne wspomnienia podobne są do tego dżina, a próby zapominania ich przypominają procedurę wtłaczania dżina do ciasnej butelki. Choć może wydawać się, że udało się zapomnieć, wspomnienie tylko się ukryło. Zatykający je korek może w każdym momencie wyskoczyć i powraca ono z całą swą siłą i ładunkiem rozdzierającego bólu, ponieważ przechowywane wspomnienia nie znają upływu czasu, są one ukryte, ale ciągle żyją „tu i teraz”, co oznacza, że gdy wyciągniemy korek, otwieramy drzwi wejściowe do miejsca, w którym znajduje jedno z nich. Wtedy wspomnienie ożywa, tak jakby to, co kiedyś przeżyliśmy, wydarzyło się przed chwilą. Ludzka psychika próbuje się bronić i robi wszystko ,aby utrzymać korek w butelce- ale w jej wnętrzu cały czas utrzymuje się potężne ciśnienie. Im boleśniejsze wspomnienie, tym więcej wysiłku trzeba włożyć w niedopuszczenie ich do świadomości. Poświęcona na to energia musi być niejako wycofana z innych obszarów wewnętrznej aktywności. Pojawiają się wówczas niechciane skutki uboczne- na przykład objawy somatyczne jak bezsenność, powracające koszmary, obniżenie nastroju, depresja, stany lękowe. Większość próbuje sobie jakoś radzić z wewnętrznym bólem, czyli tak naprawdę znieczulić go za pomocą substancji psychoaktywnych jak narkotyki, alkohol czy nikotyna. Ich celem jest odłączenie świadomości od trudnych bolesnych emocji. Niestety, wszystkie działają one tylko przez chwilę, co powoduje że znów po nie sięgamy, pragnienie uwolnienia się od nieznośnego bólu jest jedną z głównych przyczyn uzależnień.
Uczucie bólu mówi nam: zostałeś zraniony i potrzebujesz uzdrowienia, nie zostawiaj tego, zaopiekuj się sobą. Odkorkuj tę butelkę, niech się wreszcie wszystko wyleje…. To jest najważniejsze, dopuścić swój ból d głosu, nie tłumić go, nie udawać, że nic się nie stało, w końcu przestać milczeć. Wewnętrzny ból chce, żeby go poczuć, zauważyć go i pozwolić mu mówić. W praktyce oznacza to, ze dobrze jest wreszcie wypowiedzieć to wszystko, co do tej pory było skrywane w milczeniu. Najważniejszym warunkiem takiego otwarcia jest poczucie bezpieczeństwa. Wydobycie na zewnątrz tego wszystkiego, co do tej pory pozostawało w ukryciu, sam w sobie może spowodować jeszcze większy ból. Zraniona osoba przeczuwa to i także dlatego tak bardzo się broni przed otwarciem rany, ale jeśli rana nie zostanie dobrze oczyszczona to pomimo tego że na zewnątrz się zagoi i tak będzie boleć. Trzeba ją powtórnie otworzyć, to boli, ale prawdą jest, że takie otwarcie przynosi natychmiastową ulgę. Tak właśnie dokonuje się katharsis- oczyszczenie. Potem rozpoczyna się proces gojenia. Nawet jeżeli trwa on jakiś czas, to ból z każdym dniem staje się coraz mniejszy. Pierwszym symptomem dopuszczenia do głosu własnego bólu jest pojawienie się łez. Płacz, który je wywołuje, może mieć swoje źródło w czymś dawnym i głębokim, wydobywać się z dawno pozamykanych zakamarków pamięci. Płacz ten może trwać długo, być ogromny i rozpaczliwy, ale zawsze ma kres. Gdy pozwalamy łzom płynąć, nie próbując ich zatrzymać, okazuje się że nawet największy ból kiedyś się kończy.

One thought to “BÓL…….”

Dodaj komentarz